pilnowanie na kolokwium

Czasem się zastanawiam jak bardzo złośliwa być potrafię i cieszę się że nie często daje mi się ku temu sposobność. Dzisiaj przyszłam na pg po opinie której w firmie potrzebujemy na wczoraj i która miała być dawno gotowa. Oczywiście było jak zawsze i trzeba na nią poczekać. Jednak okazuje się że czas oczekiwania będzie krótszy jeśli znajdzie się ktoś kto na ochotnika popilnuje studentów podczas kolokwium.

Naprawdę się starałam, odwracałam głowę, udawałam że nie widzę… kilka osób nawet doceniłam bo sama nie robiłam aż takich profesek (choć korzystali z nich nieumiejętnie). Dlatego niestety nie mogę się pochwalić takimi ładnymi wynikami jak reszta asystentów, ale i tak okazałam się suką.

Osoby które ja wywaliłam

Pierwsza laska wpadła po 7 min. Wyjęła sobie kartkę a4 o.O i w ogóle miała w dupie to co dzieje się na około.

Drugi koleś podkładając gotowca nie zauważył mnie za sobą i miał po prostu pecha, ale patrząc że w koło było jeszcze 3-ech asystentów musiałam zareagować.

Trzeci koleś chyba trochę się przeliczył bo jak szłam z kartką, a z drugiej strony szedł drugi sprawdzający dał mi ściągę żebym ją schowała -> jest po prostu moim faworytem!

No i na koniec rodzynek! Pani numer cztery miała ściągę na tipsach! Zasadniczo nie chciałam jej oblewać. Chyba z rozpędu zareagowałam.

Podsumowując:

Piszących: 147

Sprawdzających: 3 + ja

Wyrzuconych: 24 czyli jakieś 18%

Szaleństwo

Kiedy go pierwszy raz zobaczyłam byłam przerażona i wiedziałam, że nic z tego nie będzie. On był taki szary i zwykły… a ja chciałam zaszaleć i odnaleźć kolory życia. Podobno się krzywiłam i nie chciałam nawet na niego spojrzeć.

A jednak gdy moja głupia siostra pchnęła go w moją stronę mówiąc że jest dla mnie i mam spróbować nie umiałam odmówić. Zabrałam go z sobą i okazał się idealny. Zasadniczo jesteśmy razem od jakiegoś tygodnia (może mniej). Gdy jestem w nim czuje się cudownie, a świat na około mówi mi, że powinnam częściej tak wyglądać! Zakup tego swetra to była jednak dobra decyzja;) muszę częściej mieć takie szaleńczo zakupowe dni!:D

KK mnie zadziwia

Przez przypadek bardziej lub mniej zamierzony, serię zdarzeń i inne takie trafiłam do Kościoła Katolickiego. Msza miała być krótka i bez kazania… a ja sama nie wiem po co tam poszłam? – no dobra wiem ale…

Okazało się jednak, że dzień świętego Patryka to również urodziny parafii i kazanie być musi (nic że większość ludzi idzie potem do pracy i się śpieszy). Było bardziej ekonomiczno – historyczne aniżeli religijne, ale w pewnym momencie zdębiałam (chyba nawet dosłownie). Okazało się że z pragmatycznego wywodu o tworzeniu, budowaniu, kosztach i takich tam różnych ksiądz proboszcz doszedł do mentalnego obcowania we wspólnocie i zagłębiania się w sobie w celu poszerzenia wiary (jak na moje cały czas mowa była o medytacji ale słówko to jest zakazane).

Ja wszystko rozumiem, wiem że w KK są ludzie i Ludzie, ale to brzmiało nawet sensownie. Pokazywało jak zmienia się wspólnota, na czym zależy poszczególnym jednostkom, a na czym ogółowi. Nie było dyskryminacji, ani sekciarstwa. Z lekkim uśmiechem przyjęłam uwagę, że coraz szersze rozpowszechnienie jogi skłania ludzi do powitania słońca i nie ma w tym fakcie niczego złego.

Wszem i wobec ogłaszam że jestem lekko skonsternowana, pełna podziwu i w ogóle!

Dziwne dziwności

Kiedy siedzisz i nagle czujesz, że świat zrobiony jest z kart, a ta która podtrzymuje konstrukcje nad Twoją głową jest wypychana przez siłę której nie chcesz i której chcesz się pozbyć… a w zamian tego słyszysz że tak ma być i to co czujesz jest w tym nieistotne… bo przecież po co Cie słuchać… i to co teraz dzieje się w Twoim ciele jest nieistotne… !@#$%^&*() wolałabym pozostać nieświadoma pewnych spraw i rzeczy

Porady dla młodego MG

Byłam na LARPie nowej postaci na scenie Trójmiejskiego MGLarpingu. Chłopak się starał, znalazł super miejscówkę i wciąż powtarzał: „chcę”, :to mój 1-y raz”, potem (już po grze) zmusił nas (graczy) do podsumowań dwupłaszczyznowych.

  1. Ja jako gracz uważam, że było… z wyróżnieniem „+” i „-„
  2. Ja jako postać miałam takie, a takie interakcje, podobało mi się tak, a tak. Jeśli przeżyłam to w następnej odsłonie chciałabym..

Wyszło z tego trochę fajnych dyskusji kuluarowych, a dla mnie jako MGa z kilkuletnim stażem duża burza mózgu o podstawach. Ostatecznie stworzyliśmy DEKALOG dla początkujących w kwestii LARPów terenowych (choć niekoniecznie).

PORADY DLA MŁODEGO MG:

  1. Znajdź sobie mentora. Niech ktoś z czyta Twoje notatki i powie czy widzi gdzieś luki. To co oczywiste dla Ciebie, ktoś inny zobaczy inaczej. – do dziś uważam że to bardzo dobry sposób;)
  2. Oznacz miejsce przed grą, unikniesz tym samym wiele problemów w mistrzowaniu i pytań z tytułu „czy tutaj jeszcze gramy?”
  3. Na briefingu omów nawet to co oczywiste. Gracze i tak będą o to pytać.
  4. Rekwizyty nie od Ciebie sprawdź dokładnie, gracze lubią power gameing
  5. To co gracze mogą sami rozstrzygać niech rozstrzygają sami, ale informują Cię o tym.
  6. Nie cofaj akcji, które się zadziały. (LARP nie ma replay’ów jak JEEPy.) Moderuj po prostu dalej, np. gracz wziął tabletki, a nie powinien? Widać dawka była zła i objawia się to … (zdecyduj jak)
  7. Gracze, którzy zginęli niech będą poza terenem. Będą Ci tylko psuli grę.
  8. Nie mów graczom, że to już koniec, albo czas kończyć – tylko kończ. Chyba że oczekujesz wysypu nieprzewidzianych scen. Uwierz, że będzie ich więcej niż sobie wyobrażasz i stwierdzisz, że to dopiero początek, a nie koniec gry.
  9. Podsumowanie zrób dla wszystkich. Jeśli jest coś co dotyczy tylko grupy graczy zrób to oddzielnie.
  10. Jeśli oczekujesz podsumowań od graczy obiecaj im marchewkę, Inaczej się go nie doczekasz.